kfadrat.flog.pl
Jesteśmy larwami aniołów
6-cio letni avatarek z mamusią
17.02.2012, 22:52:33
Album: Rzeczy mało znane
Artykuł z przyszłości za powiedzmy 200 lat, pt. "Nasze zmienne losy" z miesięcznika "Cywilizacja"
Nasze zmienne losy. - Część 4
- wywiad z Karoliną Obczyk / Czekanka-K0345-0244
Kar. - Mamusia mówiła mi, że wkrótce gdy wykonano nieodzowne rzeczy, można było skrócić ustawowy wymiar czasu pracy, bez uszczerbku na dostatek i dobrobyt. Pracą po prostu się podzielono. W wielu miejscach wprowadzono wielozmianowy czas pracy. W miejscach uciążliwych czas jednodniowej pracy skrócono do 4-ch godzin.
Ludzie prowadząc więc swoje życie, nie bywali umęczeni pracą zawodową i mieli więcej czasu na wszelkie inne intelektualne rozwijanie się. Mając jakiś swój zawód, można było równocześnie zdobywać inny ucząc się go, a potem zatrudniając w nim bez odrywania się od zawodu dotychczas wykonywanego.
Pracę można było organizować sobie nie tylko na zasadzie krótkiej zmianowości, ale na zasadzie zatrudniania się z przeplotem w paru miejscach. W ten sposób dobrze można było zmieniać pracę bez uszczerbku dla siebie, gdyby to miało się potem okazać, że to była nie najlepsza własna decyzja co do pracy, czy zawodu.
To bardzo uelastyczniło gospodarność i nadało potem większego tempa rozwoju tego, co było zawsze najwięcej nieodzowne i potrzebne. Wszyscy zaś się spełniali tam gdzie im było najlepiej, albo osiągali większe pieniądze jak im to np. było potrzebne. Wybierali sobie wtedy zawody trudne i wysoko opłacane.
Red. - A jak wygląda na dziś sprawa, odnośnie pani usposobienia zawodowego? Czego właściwie, jeśli chodzi o panią, nauczyła Czekanka? No i jak to się ma w odniesieniu do zawodu Moniki, którą pani zapewne zdecyduje się zastąpić?
Kar. - Mamy krótkie terminy na decyzję w sprawach zastępstw. Ideą tego jest właśnie jak najszybsze zastępstwo. Tutaj po prostu placówki do pewnego stopnia konkurują między sobą. No bo gdybym nie przyjęła propozycji, Czekanka musi szybko wyznaczać kolejną osobę, która znowu musi odwiedzić środowisko i zdecydować. To wszystko ma potem wpływ na renomę placówki. Więc właśnie stworzenie w placówce atmosfery, gdzie młodzi ludzie chętnie sami biorą propozycje zastępstw, a nie nakazuje tego kierownictwo, jest podstawą sprawnego działania placówki. W moim przypadku, to ja sama wybrałam tę ofertę, gdy się ona pojawiła. Po prostu jak pojawił się mój typokatalogowy numer, to po prostu na co miałam czekać? To podstawa co do całej zasady zastępstwa. Przecież to nieekonomiczne, aby placówka prowadziła cały zasób typokatalogowych avatarów. Tu idzie się na optymalizację. Są różne trendy co do typów urody osób i wykupując oferty na zastępstwo niejednokrotnie trzeba wybierać z tego czym placówki dysponują jeśli chodzi o genotyp avatara. Przecież to wszystko jest związane potem z ratalnymi składkami, jakie się ustala w takiej umowie, co do opłacenia wybranej usługi na zamówienie avatara.
Gdy się zamówi zastępstwo z priorytetem na tylko jeden genotyp to umowa określa większą tolerancję przerwy czasowej. Zresztą mogą to być też kompleksowe umowy, które można za życia modyfikować i obejmują one zarówno szybkie zastępstwo w razie nagłej niespodziewanej śmierci, jak i planowane zastępstwo na schyłek własnego życia z określeniem terminu, a wtedy nie ma w zasadzie problemu z doborem genotypu, bo placówkom łatwo wtedy zaplanować rozwój potrzebnych genotypów.
Na przyjęcie tej oferty, to ja się już zdecydowałam po tym dzisiejszym wywiadzie u Rafała. Powiedziałam mu już o tym. Monika posiada zawód obsługi maszyn tkalniczych. Pracowała poprzednio przy produkcji tkanin. Na tym zawodzie ja się nie znam. To poznam więc po dokonanym wkrótce montażu świadomości. Placówka np nauczyła nas w krawiectwie. To tyle co się na razie na tym cokolwiek znam. Zaś co do zawodu w którym już trochę pracowałam w ramach nauki, to była praca w fabryce obuwia.
Jesteśmy natomiast dobrze przygotowani w organizowaniu i prowadzeniu firm. Umiem zgłaszać je w rejestr i prowadzić rachunkowość firmy. No i mam jak zresztą wszyscy, znaczną wiedzę medyczną, bo to jest podstawą edukacji wszędzie.
Właśnie to że Monika prowadzi lokal gastronomiczny, który znajduje się na posesji, gdzie jest zarazem jej dom na spółkę z bratem, jest jak najbardziej mi odpowiadające. Po prostu na takim czymś jak rachunkowość, znam się dobrze i przyszła nowa Monika tylko na tym zapewne skorzysta.
Red. - Powiedziała pani, że w placówce idzie się na kompromis i po prostu trzeba praktycznie ograniczać jakby to powiedzieć, bogactwo avatarowego asortymentu. To chyba więc rodzi kolejny kłopot dla placówki, gdy wszystkie dzieci na co dzień spotykają inne sobie podobne osoby. Jak wobec tego wygląda u was to wzajemne sympatyzowanie, skoro jest więcej tych sympatycznych osób, tych takich sobowtórów?
Kar. - Nie ma tak źle jak pan myśli. Czekanka ma wszystkich w granicach 8 tyś. Prowadzi się przeciętnie kilkadziesiąt odmian ofert katalogowych. W danym roczniku jakiejś odmiany genetycznej przeciętnie jest od 2 do 3 osób. A przecież jest różnica wyglądu w związku z wiekiem dzieci. Potem mamy różne ubranka uczesanie i nie ma tego problemu z myleniem się co do dzieci. Dla pewności kierownictwo Czekanki korzysta oczywiście z krajowego systemu ewidencyjnych danych, opartego na czytnikach lini papilarnych. Jakby co, paluszki wszystko wyjaśniają gdyby były problemy.
Moja sympatia to ma w Czekance najbliższego wiekowo sobowtóra, który jest 2 lata młodszy. A skoro występuje on jako popularny, no to w razie czego nie braknie mi ich. Cha cha! No ale żartuję sobie teraz. Wiadomo, że to nie to samo, no bo żaden z nich nie łazikował ze mną w gwieździstą noc i nie siedział ze mną na parapecie otwartego okna w letnią noc, ale tylko ten jeden co tam jest teraz w Czekance.
Red. - Jak wobec tego będą teraz wyglądać pani najbliższe dni? Co pani powie swojej wybranej sympatii? Właściwie na początek ma już pani otwartą drogę na prolongowanie partnerskiego kontraktu z Rafałem.
Kar. - Jeśli chodzi o Monikę, to co do obowiązku wychowania swoich rodziców i rodzeństwa z przeszłości, Monika już to ma spełnione. Rafał również. Kontrakt który oni zawarli był tylko lojalnościową umową co do siebie i nie był podjęty dla zapewnienia dobrego i stabilnego rozwoju swoich dzieci. Do końca terminu umowy zostało jeszcze 2.5 roku. Rafał pracuje w transporcie towarowym i jest maszynistą. On bywa w dłuższych wyjazdach w związku z swoją pracą.
Ja teraz uruchomię już procedurę na zastępstwo. Najpierw to zgłoszę w Czekance. Czekanka przedstawi zadanie dla wydziału łączności z naszymi boskimi nadzorcami. Wydziały te jak panu wiadomo, są przy ośrodkach medycznych, bo tam też są fizycznie syntetyzowane genotypy ludzkie w sztuczne zarodki. Boska cywilizacja przekaże do wydziału łączności w zwrotnej odpowiedzi datę na dzień montażu mojej świadomości. Ta informacja będzie przekazana dla Czekanki. Ja po prostu powinnam się wtedy wieczorem dnia poprzedniego, udać na normalny sen już do domu Moniki lub na to mieszkanie Rafała. To po prostu sobie jeszcze uzgodnię z nimi, gdy będę znała ten termin. No i po pierwszej nocy u nich budzę się jako Moniko-Karolina. Będę miała zadanie wszystko to przetrawić i poukładać sobie jeszcze raz z poziomu już tylko jednej jakby nowej osoby.
Wcześniej więc przeprowadzę się ze swoimi rzeczami na mieszkanie Rafała i Moniki. Co do domu Moniki, to jeszcze jego nie widziałam z bliska, jedynie z zdjęć pozyskanych przez nasz czekankowy wywiad, który sporządza dane o osobach do zastępowania. Jej brat opowiedział mi też dzisiaj, jak to wygląda ten dom i lokal. To dwa oddzielne obiekty koło siebie. Stąd co teraz jesteśmy, do domu Moniki jest 7 km.
Potem jedynie pozostaje mi zrobienie aktualizacji z identyfikatorem w Urzędzie Ewidencji. Przejmę konto Moniki z jej zasobami. Moje konto jest likwidowane. Będzie przekreślone na identyfikatorze, a zasoby z niego wpłyną na konto Moniki. Moje imię Karolina będzie imieniem drugim i będę się nazywać Monika Kotula. Wymienią mi zdjęcie na identyfikatorze na obecnie aktualne. Dodrukują dane Moniki, zweryfikują odciski palców dając teraz moje i uaktualnią tak bazę danych Moniki Kotuli.
Przede wszystkim będę musiała nadal ćwiczyć sobie grę na perkusji, aby nie zatracić tych umiejętności. Co do męskich moich gustów, to trudno mi teraz coś mówić. Wszystko okaże się jak stanę się jeszcze Moniką zarazem. W każdym razie moja sympatia z Czekanki w razie czego, ma za zadanie też utrzymywać łączność i spotykać się ze mną. Co do tego to się z nim namówię. Więc mamy na początek połączone siły w tej sprawie. A spotykać się możemy po prostu w moim teraz nowym domu, tym wspólnym z bratem Moniki, albo ja go będę odwiedzać na krótko w Czekance.
Zajmę się też zawarciem kolejnej własnej tej Monikowej umowy, co do avatarowego zastępstwa i na pewno wybiorę sobie ten sam mój genotyp katalogowy na początek, bo jest on po prostu łatwo nabywalny obecnie skoro jest popularny i będę mogła mieć małą zwłokę czasową, w razie mojej nagłej śmierci.
Red. - Pani życie nabierze więc niesamowitego rozpędu i zmieni się. Pozna pani zapewne też i rodzinę Moniki. Będzie druga mama w pani świadomości. Jak pani myśli, czy to wpłynie na kontakt z pani obecną mamą Renatą, jedyną pani najbliższą osobą?
Kar. - Właśnie! Ciekawe pytanie. Mam to jej zdjęcie, które mi dała już dawno temu, to co panu pokazywałam. Mądra mamusia, że ona to tutaj tak napisała. Ona napewno mnie zawsze będzie lubić i będę się jej podobać, bo sobie właśnie mnie wybrała. Dla mamusi Moniki będę tylko dzieckiem co do zasobów wspomnień, nie zaś dzieckiem przypominającym jej własne dziecko, bo Monika wg swoich upodobań wymieniła sobie swój pierwotny genom. Jest tu więc teraz jakaś różnica, no nie?
Red. - Pani Karolino tak dużo tutaj rozmawiamy też i o pani mamusi. Chciałbym też i zamieścić w reportażu jej zdjęcie. Mogłaby pani mi je udostępnić do sfotografowania. No bo chciałbym też i zapytać panią o parę spraw w związku z tym, że żyła ona w dawniejszych czasach i jak tu już pani wspomniała, opowiadała pani dużo o nich.
Kar. - Nie ma problemu redaktorze. Mogę jeszcze też i udostępnić panu inne zdjęcia, które mam teraz ze sobą. Mamusia na pewno będzie zadowolona jak dowie się o tym reportażu. W końcu ślad w czasopiśmie „Cywilizacja” o naszym powinowactwie, zawsze ułatwi nam trwanie w niezapomnianej przyjaźni.
A o co chciałby pan zapytać w związku z mamusią panie redaktorze?
- - - - - - - - - - - -
Kolejna dalsza część tego artykułu z miesięcznika "Cywilizacja", gdzie pani Karolina Obczyk udziela wywiadu redaktorowi, oczywiście nastąpi w którymś z przyszłych wpisów.
Komentarze
+ dodaj
kfadrat
3 miesiące temu
Dzięki fistaszka!
A mnie zastanawia taka sprawa, że w przyszłości nadal funkcjonują zdjęcia w formie odbitek papierowych, a nie w np zwijanych na rulon tabletach.
kfadrat:
Dzięki fistaszka!
A mnie zastanawia taka sprawa, że w przyszłości nadal funkcjonują zdjęcia w formie odbitek papierowych, a nie w np zwijanych na rulon tabletach.
Dodaj komentarz
Poleć to zdjęcie znajomym
![]()
Podaj swój adres e-mail
Podaj adresy e-mail znajomych
Napisz wiadomość
Przepisz kod z obrazka:









fistaszka
3 miesiące temu
ładne zdjecie :)
fistaszka: ładne zdjecie :)